WRDS o reformie edukacji

fot. BP Tomasz Żak
Jak reforma oświaty wpłynie na stan zatrudnienia nauczycieli – to najważniejsze pytanie, nad którym pochyliła się Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego w Katowicach. Przed debatą przyjęto stanowiska w dwóch innych sprawach

Przed dyskusją o wdrażanej reformie oświaty i jej wpływie na liczbę zatrudnionych nauczycieli w województwie śląskim, WRDS przyjęła stanowiska w dwóch sprawach: modyfikacji zadań i kompetencji Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz w sprawie „koniecznych do wdrożenia działań mających realnie wzmocnić przyjętą przez Samorząd Województwa uchwałę w sprawie wprowadzenia na obszarze województwa śląskiego ograniczeń w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw”.

Najważniejszym punktem obrad była dyskusja na temat wdrażanej właśnie reformy edukacji i tego, na ile wpłynie to na liczbę zatrudnionych w naszym regionie nauczycieli. Nie zabrakło marszałka województwa śląskiego, wojewody śląskiego, Śląskiego Kuratora Oświaty, prezesa Związku Nauczycieli Polskich, samorządowców, dyrektorów szkół oraz nauczycieli.

„Rządzący mają prawo podejmować decyzje, które nie muszą się wszystkim podobać. Druga strona medalu to jednak fakt, że każda decyzja może wzbudzić sprzeciw czy niepokój” – rozpoczął debatę Marek Zychla, przewodniczący WRDS w Katowicach.

Swoje wątpliwości dotyczące wdrażanych przepisów pierwsi wyrazili oświatowi związkowcy. „Nasza troska o etaty nauczycieli jest jak najbardziej zasadna. Przecież nigdzie, w żadnej dziedzinie życia nie ma takiej sytuacji, w której likwidacja nie zmniejsza a zwiększa zatrudnienie. Ni inaczej będzie w przypadku wygaszanych gimnazjów” – mówił Tomasz Szymankiewicz, przewodniczący Śląskiego Zarządu Krajowego Wolnego Związku Zawodowego „SOLIDARNOŚĆ – OŚWIATA”. – „Być może zmiany są konieczne, jak na przykład w przypadku szkolnictwa zawodowego. Ale tempo tych modyfikacji jest nie do przyjęcia. Nic by się nie stało, gdyby reforma poczekała co najmniej rok” – dodał.

Związkowcy i nauczyciele wspólnym głosem zaakcentowali brak informacji w podstawowych sprawach, jak konkretna liczba szkół do wygaszenia i tych nowo tworzonych; szacunkowe dane dotyczące nauczycieli, którzy mogą stracić przez nowe przepisy pracę; czy warunki i miejsca pracy nauczycieli.

Urszula Bauer, Śląski Kurator Oświaty, zaapelowała o cierpliwość, zwracając uwagę, że wdrażanie reformy jest tylko i wyłącznie elementem całego procesu, na którego ocenę przyjdzie jeszcze czas.

„Nie wiem, czemu chcemy poprawiać na siłę jakość kształcenia, skoro wedle najróżniejszych badań jesteśmy pod tym względem czwartą siłą w Europie. O podwyżkach zawsze miło się słucha. Mnie interesuje ich źródła, czyli skąd minister Zalewska znajdzie na nie pieniądze” – powiedział Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

„Ta reforma wprowadzi chaos. Akurat w roku wyborczym, za który zapłacą w pierwszej kolejności sami samorządowcy. Gminy mają swoje budżety, swoje wieloletnie prognozy finansowe. Takie działania z pewnością skutkują destabilizacją i chaosem w samorządowych finansach. Ileś budynków będzie pustych, trzeba będzie je zagospodarować. Pracę stracą nauczyciele, którym też trzeba pomóc. To wszystko kosztuje” – stwierdził marszałek Wojciech Saługa.

Przypomnijmy: reforma oświaty zacznie obowiązywać od 1 września br. Zakłada likwidację gimnazjów, powrót tym samym do ośmioklasowej szkoły podstawowej, czteroletniego liceum i pięcioletniego technikum. Na mapę edukacyjną mają także wrócić szkoły zawodowe.

Galeria zdjęć fot. BP Tomasz Żak fot. BP Tomasz Żak fot. BP Tomasz Żak fot. BP Tomasz Żak fot. BP Tomasz Żak fot. BP Tomasz Żak fot. BP Tomasz Żak fot. BP Tomasz Żak